wtorek, 21 lutego 2017

Ale jaja !!!

Pędzel ostatnio na stałe przykleił się do mojej dłoni, bo maluję i przestać nie mogę, a  mam jeszcze tyle pomysłów. Oby tylko starczyło czasu, farb i lakierów.








środa, 15 lutego 2017

Pędzle w dłoń !

Dziękuję za udział w dyskusji na temat jak radzić 
sobie z chandrą. Moja chandra już minęła,
bo była krótkotrwała - jednodniowa.
 Mam nadzieję, że i u Was nie ma już śladu po niechęci.
Dziś zachęcam do malowania !

Lubię przemalowywać meble i dostosowywać je do wnętrz, choć pierwotnie zupełnie do nich nie pasowały.
Łóżko do sypialni kupiliśmy używane. Początkowo myślałam,że 
po prostu pomaluję je na biało i już. Jednak , będąc w sklepie wpadła mi w oko farba kredowa w kolorze antycznego różu 
i od razu wiedziałam, że będzie odpowiednia do tego projektu.
Z malowaniem nie było tak łatwo, bo łóżko swe wymiary ma 
i to nie małe. Codziennie wystawiałam więc po jednym elemencie na taras, a gdy nadchodziła deszczowa chmura, chowałam . 
I tak malowania nie było końca, a lato było wyjątkowo deszczowe. 






Następnie przemalowałam fotel na biegunach. Fotel kupiłam już dosyć dawno, bo cztery lata temu. 
Podczas mojego krótkiego pobytu w Wielkiej Brytanii bardzo spodobały mi się fotele bujane w domu starszego pana, 
u którego gościliśmy. 
Po powrocie do kraju czekałam na okazję, by też sprawić sobie podobne siedzisko. Gdy w pobliskim sklepiku pojawił się wymarzony fotel, nie zastanawiałam się ani chwili 
nad jego zakupem.





Chciałam Wam powiedzieć, że nie potrzeba szczególnych umiejętności, by zmieniać wygląd mebli. Nie trzeba być nawet artystą, bo to naprawdę nie jest żadna sztuka. Wystarczy chęć 
i zestaw podstawowy : farba, pędzel, wałek, kuweta malarska, papier ścierny i jakiś kijek do mieszania farby. 
Zachęcam : nie bójcie się, próbujcie i eksperymentujcie !!! 
Jest w tym tyle frajdy i satysfakcji, że sami coś zrobiliście.
Zatem - pędzle w dłoń !!!


środa, 8 lutego 2017

Mój sposób na chandrę

Czy zdarzają się Wam takie dni, kiedy nic nie chce się robić lub nie wiadomo od czego zacząć ? Nawet leniuchować się nie chce, bo z kolei szkoda dnia...
Nie cieszy książka, film. Ja - nawet do bloga podchodzę wtedy jak pies do jeża, a o bieganiu nie wspomnę. Pomysły gdzieś pouciekają. Nie wiadomo od czego zacząć, by znów się chciało chcieć ? 
Wyglądam wtedy przez okno i...nic. Kompletnie nic. 
Co robić, żeby  jakoś się zmobilizować ???
Zaczynam od wypicia ulubionego cappuccino. Do tego zjadam banana. Ubieram się ładnie, ale nie tak jak zawsze - po domowemu, tylko tak jak lubię - w czym będę naprawdę  czuła się świetnie lub zakładam coś, czego dawno nie nosiłam.
Potem - makijaż. Zwykle, będąc w domu nie robię sobie makijażu, ale muszę się wysilić dla swojego własnego dobra, więc robię to. Spryskuję się perfumami i... już czuję się lepiej ! 
O niebo lepiej !!!
Teraz jeszcze tylko moja ulubiona muzyka i ... mogę wszystko !!! Góry mogę przenosić !!! 
Tak niewiele, a tak dużo !?


Ciekawa jestem, czy też miewacie takie dni i jak sobie 
z nimi radzicie ?


poniedziałek, 23 stycznia 2017

Podsumowanie roku - inaczej

Ile razy krzyknęłam? - Mysz !!!!!!!!!!!
Ile razy zatęskniłam za rodzinnym miastem ?
Ile razy bałam się zasnąć - bo wiatr, bo deszcz, bo piec niebezpieczny ?
Co musiałam poświęcić?
Na ile się zmieniłam ?
Dużo by wymieniać. Pierwszy rok i pierwsza zima 
w remontowanym domu na wsi nie były łatwe.
Miałam wiele rozterek: czy dam radę ?
Dałam radę, bo zmiana miejsca zamieszkania to 
nie koniec świata ! Teraz jestem bogatsza wewnętrznie, do wielu spraw nabrałam dystansu, czuję się silniejsza i wiem, że sobie poradzę.
Ten rok będzie inny !
Styczeń - pierwszy miesiąc roku, miesiąc podsumowań i planów - wciąż trwa, więc pozwoliłam sobie na taki refleksyjny rozrachunek.

Kilka lat temu koleżanka powiedziała mi : życie uczy. Nie wiedziałam czego ją nauczyło, ale była bardzo zła na mężczyzn, bo była tuż przed rozwodem. Brak jej było wszelkiej tolerancji
i zrozumienia dla ludzkich błędów. Gdy opowiadałam jej o swoim małżeństwie, ostro mnie krytykowała. Było w niej tyle goryczy, ale i trującego jadu. 

Gdy ktoś doświadczy czegoś złego, staje się niewyrozumiały 
i krytyczny dla innych, bo życie go tak nauczyło ? Bzdura. 
Oczywiście - życie uczy, ale sami powinniśmy wyciągnąć z tej nauki wnioski, nabrać dystansu do pewnych spraw, może nawet do siebie samego. Mamy przecież i serce, i rozum ! 
Używajmy ich !
Jesteśmy ludźmi, więc to normalne, że popełniamy błędy, ale najważniejsze byśmy potrafili się do nich przyznać i nie popełniali ich ponownie.